Kocha się tylko raz

Przyszedł z rozwalona twarzą. Z dziura w głowie. Zamówił dwa piwa. Jedno wylał jej do spodni, drugie do ucha. Do połowy. Drugie pół wypił.
Rozmawiali chwile. Niezręcznie. Niezręcznie rozmawiać z kimś z dziura w głowie i z kimś z piwem w spodniach. Nie przytulił jej bo śmierdziała. On też nie był lepszy. Rana nie chciała się goić. Na stolik nieśmiało kapała żółta wydzielina mieszając się momentami z woskiem świeczki.

Nie powinni byli się spotykać, ale skoro już tam byli postanowili zrobić coś wspólnego. Robili niedługo, może dlatego wyszedł straszny mutant. Owoc miłości. Prawdziwa miłość nie zna granic.

Wyszli trzymając się za dłonie, zostawiając za sobą mokry ślad. W tramwaju ludzie się rozstąpili, żegnali się na ich widok, ustępowali miejsca.
W domu, w jej domu, on zamknął ją w lodówce. Została tam na zawsze. On przychodzi tylko czasem i wącha. Sprawdza czy jeszcze tam jest.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz