Dzisiaj

Dzisiaj śmierć dopadła mnie w przedpokoju. Dopełzłem do łóżka, co do którego szczerych zamiarów ciągle nie mam pewności. Spuszczałem tylko rękę i podnosiłem. Góra dół, góra dół, Góra Dół. Wszystko znikało, niczego nie mogłem znaleźć. Nie płakałem, bo nie wypada, ale wilgoć z oczu nie zdążyła jeszcze wyparować. Nie pójdę już więcej do kuchni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz