Za każdym razem jak się pomylę w pinie to się wkurzam na siebie. Bo czuje się jak świr, że sobie nie ufam. Kasuje i znowu się stresuje, kontroluje się już bardziej niż przedtem. Udało się. Ale nie poczytuje sobie tego oczywiście sobie. To losu sprawka, dzięki szczęściu. A siebie ganię znowuż, że dobry jak szczęście być nie umiałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz