Widzę jak goni mnie świnia. Ale taka z kłami – jak dzik.
Ja uciekam, a ona co chwile kąsa mnie w nogę.
W końcu nie mam już siły, upadam.
Jestem spocony, jest mi wszystko obojętne.
Czuje jak odrywa kolejne fragmenty mojego ciała.
W oczach ma wściekłość.
Dzikość.
Krew na twarzy.
Jest ludzka – co jakiś czas pyta czy aby nie za szybko?
Zaprzeczam, bo jesteśmy dobrze wychowani.
Trzoda chlewna rozniosła gnój po całym świecie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz