Ludzie dobrze wychowani pytają o czas, z grzeczności, niedawny. Ludzie nie wychowani puszczają czas w trąbę i mówią o sobie, o tobie, o nich i o nas. To jakaś czystka zbiorowa w głuchej puszczy.
Zupa z niedźwiedzia, naleśniki z lisa, przepaska z wiewiórki i drzewo z jabłka. Raz, siedem, siedem, siedem. Mhm. To już jutro. To było już. Już jutro było. A dziś? Nie, nie wiem. Raz, raz, siedem. Czy coś z nimi, tak, dokładnie ona.
Taaa. Wpuściłem. Dobrze było. Nie, zaraz. To ja przyszedłem. Poszedłem do niej. No i nie było wcale tak dobrze. Tzn. nie. Spotkaliśmy się u jej męża, bo wyjechał, a w domu matka jego była, wiec tak się w domu.
Nie była jakaś specjalna. Prosta, zwykła, inteligentna i z charakterkiem. Przynajmniej dobrze jej było, jak tak o niej myślałem. Ona sama na pewno dobrze nie wiedziała w co my gramy. Graliśmy w meczu o ostatnie miejsce. Kto wygrał - do tego należało ostatnie miejsce. To się nazywa zapał! O ostatnie miejsce!
Zawody piękne. Żadnych kibiców, sędziów, piłek, boisk gierek, tylko taktyka. No, przyznajmy rację – dość ułomna. Ale jak spontaniczna! Proszę państwa, gdyby to wojna była to nie trwałaby nawet godziny, a zginęli by wszyscy. Dokładnie. Najpiękniejsza sprawa w na mistrzostwach mistrzyń.
Focus Hokus Pocus
Ułea.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz