Strasznie

Przeraża mnie ta ludzkość. To pseudo człowieczeństwo. Te barowe sympatie. Uprzejmości. Zapominanie o sobie na rzecz tych sprzedajnych kurw. Śmierdzące egzystencje dowartościowujące się w gnoju. Jeśli wszyscy tak śmierdzą to znaczy, że wszystko jest okej. Nie zgadzam się na to. Walczę ze smrodem bywania z ludźmi. kiepskie różowo-fioletowe życia.

Zaczepiła torebką. Roześmiała się. Przesiadła. Reszta się przesiadła. Zgrali się do ostatka. Oblali.
Kobieta z psem. Jedyna niezależna. Całuje, ale z przymusem. Wychodzi.
Przyszły pedały. Afirmatorzy swojej męskości. Wiadomo, browar, fajka, koledzy. O ja jaki ja jestem męski. Blebleble bleble bleblebleble.
No tak to niemiecka firma. Dobre spostrzeżenie. Jestem wolna siódmego. Mega impreza. Można kopnąć mnie w dupę. Każdy. I ty, i ty, i ty. Nie ma problemu.

Czekam na nią. Nie dzwonie. Nie pisze. Zdając się na przeznaczenie. Spokój nie jest mi przeznaczony.
Śmierdzę, zaciągam się smrodem. Śmierdzę jak wszyscy, ale przynajmniej sam.

Mucha rucha karalucha.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz