Raz, raz, próba mikrofonu.

Tak jak mając lat szesnaście, wracać wieczorem do domu przez las. Z mokrymi od niej palcami, z obcym oddechem we włosach. Wchodzić po cichu do domu, zamykać okna i drzwi, i trzymać to wszystko. Marzyć, dotykać wąchać, całować. Oddawać siebie, zapominać o sobie. Marznąć godzinę i grzać się pięć minut. Świecić oczyma, dotykać rękoma. Tak głupim można być tylko raz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz