Zapukała

Zapukała. Otworzyłem. Nie było nic łatwiejszego niż wejść do cudzego domu. Zza ściany dochodził tak przeraźliwy pisk, że na moment zapomniałem o irytacji, w jaką wprawiło mnie to najście. Na plecach coś tak dziwnie ściągało, a twarz rozpływała mi się w ziemistej barwie.

Nie pytała dlaczego nie telefonowałem, dlaczego nic nie zrobiłem. Stanęła przede mną i spytała czy nie potrzeba mi mleka. To wprawiło mnie w jeszcze większe osłupienie, skoro nie rozmawialiśmy od miesiąca.

Jedno oko nagle odzyskało sprawności i sprawdzało czy to co się przed chwila tu wydarzyło naprawdę miało miejsce. Nic na to nie wskazywało. Drugie oko wdzięczne za ta chwile więcej odpoczynku nie protestowało przed konsultacją. Gdy w końcu na własne oba oczy zobaczyłem, ze tak jest nie miałem wątpliwości. Tego nie było.

Nie wiedziałem tylko dlaczego coś tak strasznie przygniata mi rękę. Odwróciłem się, to była znowu ona. Naga w rozbieganej pozycji. Przesunęła się tylko lekko gdy wyciągałem rękę spod jej biodra.

Na świecie nie było chyba nic jaśniejszego niż to słonce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz